Maria Pająkowska-Kensik
Odsłony: 42

Krótkie, wymowne hasło – Żyje duch Pomorza, przypominane było podczas I Kongresu Pomorskiego w 1997r. , który poprzedzony był II Kongresem Kaszubskim  w 1992 i – jakże dla nas ważnym – I Kongresem Kociewskim w 1995r. I potoczyły się kongresy, na Kociewiu co 5 lat (2000,2005,2010,2015). Wydarzenia z rozmachem, na szczycie, udokumentowane w kolejnych księgach pokongresowych. Nie byłoby czym się chwalić, gdyby nie ciągła działalność wielu regionalistów obdarowanych Bożą iskrą twórczego działania…

W 2020r. ( też historycznie ważnym) zapewne zorganizujemy szósty Kongres Kociewski, by podsumować dokonania i wyznaczyć nowe cele, poznać  stecki  prowadzące do wspólnej drogi  „w górę”…         
Dzięki kongresom, stowarzyszeniom, imprezom w terenie, które stały się wydarzeniami – niepospolici Kociewianie (etnonim odświętny, potocznie – Kociewiaki) poznali się, polubili się, poczuli wagę regionalnej tożsamości. To daje moc, zobowiązuje, inspiruje. Chęcią działania na rozległych polach oswojonej krainy Ojczyzny „ zaraziłam się” na dobre i na długo ( myślę, że nikt mnie już z tego nie „wyleczy”) od Kaszubów, którzy na naszym (!) wspólnym Pomorzu są grupą etniczną bardzo wyrazistą, szczególną. Poznałam w ZKP wielu mądrych, otwartych kaszubskich działaczy, którzy dostrzegają sąsiadów.
Separatystów pomijam. Na walkę z mentalnym ograniczeniem nie mam siły i czasu. Zawsze warto szukać tego co łączy a nie dzieli. Różne płoty są życiową koniecznością, ale powinny być w nich furtki... Pięknie się różnić -  bardzo mądra zasada. To co, że niekiedy jest trudno, wszak powiedziano – przez trudy do gwiazd…

Przez wiele lat pracy nauczycielskiej – od przedszkola ( tylko gościnnie na tzw. „kociewiałkach”) po uniwersytet podpierałam się zdaniem Melchiora Wańkowicza:          
Siłą kultury polskiej są jej odcienie regionalne . Na moich zajęciach z dialektologii, podczas których poznaje się główne zjawiska z wszystkich polskich gwar, obowiązywało twierdzenie pierwszego wybitnego polskiego dialektologa, prof. Kazimierza Nitscha – gwara nie jest językiem zepsutym, lecz jego odmianą ! Każdy student ( kiedyś byli to często studiujący zaocznie nauczyciele) przedstawiał na zaliczenie najbliższa sobie gwarą, omawiając też tło kulturowe. Wiadomo – język jest bardzo istotnym składnikiem i wyróżnikiem kultury, też regionalnej. Wspominany przedmiot, prowadzenie prac magisterskich ( z samego Kociewia ponad 50), obecnie bycie promotorem rozpraw doktorskich (3 z Kociewia) – to najjaśniejszy rozdział w mojej pracy wokół uczby. O referatach, publikacjach naukowych tu już nie wspomnę, dość chwalby…

Między kongresami ziarno wysiane podczas edukacji regionalnej w szkołach i przez regionalistów zrzeszonych – Kociewskie Oddziały  ZKP w Pelplinie, Tczewie, Zblewie ( i częściowo w Bydgoszczy).

Towarzystwo Miłośników Ziemi Kociewskiej w Starogardzie Gdańskim, Towarzystwo Miłośników Ziemi Tczewskiej - wydaje plon, ale co roku trzeba znowu siać, by zbierać. W Świeciu n. Wisłą też działa Towarzystwo Miłośników Ziemi Świeckiej z nastawieniem na „ historyczność ziemi”, a nie na powiązania z Kociewiem. Ostatnio jest już pewna zmiana opcji. Natomiast kociewskość wpisana jest w różnorodne działania Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły, które chroni też krajobraz kulturowy krainy „przytulonej do Wisły”. W kociewskim hymnie według Bernarda Sychty śpiewamy tylko o Wierzycy i Wdzie ( wpadającej do Wisły). Wisła wyznacza wschodnią granicę naszego regionu, zarazem łączy Kraków, Warszawę z morzem, nas z Kaszubami. Wymienia się ją w hymnie kaszubskim. Ubiegły rok był Rokiem Wisły i m.in. na południu Kociewia przygotowano ładnie wydaną publikację: „Kociewie. Kraina nad Wisłą”. Jest w niej zamieszczony powtórnie popularny słownik kociewski, wyodrębnione też żywe w naszej mowie germanizmy. We wcześniejszej edycji słownictwo przedstawiono obok rozdziałów poświęconych przyrodzie, teraz srodze uczały profesor Kazimierz Tobolski ( Kociewiak) zadbał o materiał z geografii Kociewia. 

Zakładam, że zainteresowani historią, kulturą i współczesnym życiem na Kociewiu mają w swoich domach półkę z regionaliami. Jedna już nie wystarcza, bo np. mamy publikacje seryjne –  „Teki Kociewskie” (Tczew), „Rydwan” ( Starogard Gdański). Wkrótce ukaże się 100 (!) nr „ Kociewskiego Magazynu Regionalnego”. „Pomerania” zamieszcza moje felietony „z Kociewia”.

Muszę je zabrać „w jedno”, bo są w nich odniesienia „ z życia regionalistki”. Chyba 10 lat pisania będzie, około 100 felietonów. Bieżące życie „przegląda się” w innych tytulach prasowych – „ Gazeta Kociewska”, „ Pielgrzym”, „Gazeta Świecka”, kiedyś z dodatkiem „ Mestwin”, obecnie ukazuję się „Czas Świecia” – tygodnik. No i „ Moja Ziemia” – już z tytułu ważna.

Kto działał dla regionu, często też pisał, można dowiedzieć się z pomnikowego dzieła Ryszarda Szwocha - „Słownika biograficznego Kociewia”. Właśnie świeżo ukazał się tom 6 (!). Powtarzam zdanie, że jest to szósty doktorat dla Autora. O wielu miejscowościach, ich historii, mówią książki Krzysztofa Kowalkowskiego. Inny zbiór stanowią reportaże ( m.in. Majewskiego), różne formy literackie omówione w obszernych księgach po Biesiadach Literackich w Czarnej Wodzie Ucieszyła mnie wiadomość, że dzieło śp. Andrzeja Grzyba dopełni się. Wkrótce trafi to nas trzecia księga. Liczę na to, że uda się  Mirosławowi Kalkowskiemu przygotować też bibliografię piśmiennictwa z Kociewia
i o Kociewiu.     
W naszym regionie wiele miast, miejscowości ma swoją wizytówkę – zabytki, cykliczne imprezy itp. Warto wymienić : Konkurs – Recytujemy prozę i poezję kociewską w Starogardzie Gdańskim, Festiwal Poetycki im. R. Landowskiego w Tczewie, Konkurs - Poeci z Kociewia w Świeciu nad Wisłą, Przegląd Zespołów Folklorystycznych w Piasecznie, Festiwal Smaku w Grucznie. Innymi imprezami warto też się chwalić choćby w Kociewskim Magazynie Regionalnym, bo dociera wszędzie na Kociewie, czyli łączy. Zblewo (i okolica) mają szczęście. Kilkanaście razy w Bytoni (godna podziwu izba w szkole) zorganizowano Plener Artystów Ludowych Pomorza. Już to samo zasługuje na chwalbę. Z obrazem i historią tej ziemi kojarzą się niepospolite postacie  - Franciszka Powalska (Pinczyn), tu też Konstanty Bączkowski (z gawędami Kuby), ks. Józef Wrycza, ks. Stanisław Hoffmann, Anna Juraszewska, Małgorzata Hillar (Piesienica).

Poetka patronuje Towarzystwu Społeczno – Kulturalnemu w Zblewie, gdzie kolejny raz zorganizowano wspaniałą imprezę „Kociewskie Pióro 2017”.

Podczas spotkania samorządowców (przedstawiciele z całego Kociewia), działaczy kulturalnych
i twórców, pasjonatów można było zobaczyć znowu, ile się w  naszich strónach dzieje. Dzień ten był dla mnie ukoronowaniem działań i zasługuje na odrębne opisanie. Podczas tego święta wspomniałam, że grupa inicjatywna ( regionaliści ze Zblewa, samorządowcy z wszystkich kociewskich powiatów) już trzykrotnie zabrali się w Bytoni, by dobrze zaplanować  Walne Planchandry Kociewia 2018.
[Jeszcze nie trzeba szukać parasóna, taszy, pucować butów, czy zaprzangać kónie do bryczki, mówić – ostańka z Bogam,  do jutra wróca…]

Trzeba już jednak przemyśliwać – czym się pochwalić, co pokazać, z kim się spotkać, bo Planchadry będą walne i nie można dać się na ludzi lub wyjrzyć za niczym…

Na Plachandry będę czekać i starać się, by nasz powiat świecki pokazał, że należy do Kociewia. Szczęśliwa jestem, że urodziłam się w pomorskiej krainie jeszcze do końca nieopisanej ( jest co robić), ale mającej coraz bardziej rozpoznawalne imię i tylu ludzi, którym nie wystarcza być tylko „zjadaczami chleba”… Wartość zakorzenienia poetycko wyrażał ks. Janusz St. Pasierb – można bywać w świecie (nawet warto), ale  trzeba mieć gdzieś swoje drzewo za oknem… Miałam je w Sulnówku, Przysiersku, teraz mam w Świeciu. Za  oswojony świat – wzorem Małego Księcia bierzemy odpowiedzialność. Nie jesteśmy z ziemi niczyjej, chyba wielu nie chce zgubić się w masie i bezczasowości… Pamiętam., kto o tym trafnie kiedyś powiedział, ale nie chcę tu budzić politycznych demonów ( niech sobie pośpią długo). Kociewie ma nadal szansę być regionem otwartym na sąsiadów szanujących odmienność.  Piękne się różnić – to kolejna dobra zasada, przypominam.       
Komu dane jest widzieć i czynić więcej niech rozsiewa skry rozniecające dobro. Właśnie Skrę Ormuzdową od redakcji „Pomeranii” otrzymała w tym tygodniu podczas uroczystości w Gdańsku, moja córka- polonistka. I to jest moja nadzieja, że nie wszystko przeminie z wiatrem… Nadzieję wzmacniają też tegoroczne obchody Światowego Dnia Kociewia. Dzień ten w Świeciu trwał… trzy dni, ale to już inny temat. Zakładam, że Czytelników „ Mojej Ziemi” ucieszy wiadomość, że TV Gdańsk dwa razy w miesiącu planuje nadawać program „ Dycht Kociewie”. Dzięki Internetowi, my w powiecie świeckim zobaczymy. Cudze chwalić można, ale swoje trzeba poznać i ciągle o nie dbać!          

Maria Pająkowska-Kensik